niedziela, 10 lutego 2013

#.1.

Zaczęłam krzyczeć w swoim pokoju i płakać.Bardzo mnie to boli.Mam już wszystkiego po dziurki w nosie.Po co ja żyje.Po co mnie rodzice stworzyli.Po co! Płakałam coraz mocniej i mocniej.Louis wpadł do mojego pokoju i usiadł koło mnie.

-Mała co się dzieję?
-Ja nie mogę.
-Co się stało,powiedz mi.
-Ja,nie mogę już wytrzymać.Czemu,powiedz mi czemu!
-Chodzi Ci o rodziców?
-Nie o ptaki które latają i śpiewają jak Kevin!.
-Przepraszam.Wiem, mnie to też boli.Ale nie mamy o nich zapomnieć, ale to już się stało rok temu.Trzeba z tym żyć.
-Nie trzeba.Ja nie muszę.
-Nicolet!Ja Ciebie bardzo kocham.Nigdy nikogo tak nie kochałem jak Ciebie.Nie możesz mnie zostawić.Proszę Cię.
-Dobrze..-Powiedziałam i wtuliłam się w niego.
-W końcu wiem już kim jestem i jaka jestem.-Oznajmiłam.
-Naprawdę?
-Tak.W końcu to wszystko od początku przemyślałam.I już wiem.
-To dobrze.
-Louis..
-Tak?
-Przyrzeknij mi że nigdy mnie nie zostawisz..
-Oczywiście.Przyrzekam.Nigdy.Ale ty też!
-Dobrze.Przyrzekam że Ciebie nigdy nie opuszczę.
-Ok.A właśnie kiedy chcesz poznać nasz zespół?
-ONE DIRECTION?!!??
-Tak.(zaśmiał się)
-To nie jest śmieszne, no pewnie!
-Dobrze ja idę zadzwonić.Poczekasz tu na mnie?
-Tak.
Jak zwykle pocałowaliśmy się w usta i Louis poszedł do swojego pokoju zadzwonić.Teraz siedzę na łóżku i trzymałam żyletkę w dłoni.Postanowiłam ją wyrzucić przez okno i tak zrobiłam po paru sekundach już jej nie było ani w moim domu ani na naszej posesji.Cieszyłam się ale nadal płakałam.To wszystko było jest i będzie dziwne,bardzo dziwne.Nie mam ani przyjaciół,przyjaciółki, chłopaka. Nie chodzę do szkoły, bo nie chcę. Dobrze że mam chociaż Louis'a.Może jeszcze będę mnie wspierać chłopaki,oczywiście jak ich poznam.Ale po tylko było gdybanie.Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Louis'a jeszcze nie było.Moje życie tak naprawdę skończyło się jak moi rodzice popełnili samobójstwo i moja była przyjaciółka zdradziła mnie.Ja jej zawsze mówiłam wszystko a ona oszukiwała mnie i potem zrobiła ze mnie po pośmiewisko.Teraz mam to w dupie i ją i tą durną szkołę.Najważniejsza jestem teraz ja i Louis.Kocham go nad życie, on chyba mnie też nad życie.Po 30 minutach Louis wrócił do mojego pokoju. Nie ma to jak patrzeć się w zegarek i liczyć czas,
-Mała.Co się stało?-(Zapytał się i pocałował mnie w czoło)
-Nie wiem.Po prostu płacze.
 -Radze ci już nie płakać.Bo żaden się w tobie nie zakocha!(Uśmiechnął się do mnie)
-Dla Ciebie wszystko.
Usiadłam mu na kolanach i przytuliłam się do niego.Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Louis też zasnął w takiej pozycji jakiej był.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz